RSS
wtorek, 14 października 2014
Zeszyty dawnych lektur (odc. 53 a)

 

Kazimierz Brandys Listy do pani Z. PIW 1960

 

[Po obszernym wstępie do innej książki tego pisarza, którą omawiałem w odcinku 11, dodam tylko kilka zdań. W roku 2000 jako ostatni Polak spoczął na paryskim cmentarzu Père-Lachaise. Dwa lata później  złożyłem mu tam wizytę, będąc na sympozjum Gunnara Ekelöfa w Paryżu, zapamiętałem go bowiem i z obiadów w stołówce Związku Literatów Polskich w Warszawie, i z pobytów w domach pracy twórczej w Oborach pod Warszawą czy w Zakopanem. 

Nie wracam do żadnych lektur, ale pamiętam, że te trzytomowe listy czytałem z najżywszym zainteresowaniem; to ten tytuł sprawił, że w jednej z moich książek znalazły się Listy do pani J. Podejrzewam, że teraz nie odczuwałbym aż takiej przyjemności przy lekturze jego listów. Po pięćdziesięciu latach myśli się i czuje inaczej].

 

 

     http://jbr.blox.pl/resource/brandys_kazimierz_portret_en_6061895.jpghttp://jbr.blox.pl/resource/Listy_do_pani_Z..jpg

 

 

W sztuce nigdy nie przykłada się lufy do własnej skroni. Można najwyżej pozorować samobójstwo; prawdziwy strzał przeznaczony jest dla innych.

[Określenie „w sztuce” może być dla niektórych mylące. W sztuce scenicznej aktor wielokrotnie przykłada lufę do własnej skroni, naciska spust i zalewa się sztuczną krwią].

 

Musi być gotowy kielich, żeby go podnieść do ust, i czara, aby się mogła przepełnić.

[„Czara rozkoszy wychylona do dna / na zawsze będzie niedopitą czarą” – pamiętam, jak we wczesnej młodości medytowałem nad tymi dwiema linijkami z wiersza Artura Oppmana; no bo jak to: dopita czara rozkoszy jest wtedy, gdy nie zostaje wychylona do dna? Oczywiście kierowałem się wyłącznie logiką, bo o rozkoszach miałem wtedy pojęcie bardziej niż mgliste].

 

Jest w tym paradoksalny urok, że czas wyrywa pazury drapieżcom i zamienia jaskinie lwów w schroniska dla neurasteników.

[Zapewne chodzi o lwy salonowe].

 

Człowiek nie zawsze jest dość silny, aby zapobiec złu, natomiast siły ludzkości są zawsze wystarczające, by dźwigać zło, które się stało.

[Człowiek, jaki jest, każdy widzi, natomiast „ludzkość” jest abstrakcją, a abstrakcja nie posiada świadomości własnych ograniczeń]

 

Nigdy nie uciekniemy od siebie. Nie ma takiego miejsca, gdzie można by się schronić przed tymi, którzy nas osądzają i których my osądzamy.

[Takim miejscem jest więzienie –  własnej albo cudzej duszy. Byłoby idealnie, gdyby według platońskiej koncepcji tym więzieniem było ciało, gdzie dusza mogłaby pokutować za winy, których się dopuściła przed „wcieleniem”, ale wiara w potęgę rozumu (w dobie Oświecenia wręcz fanatyczna), uległa w późniejszym okresie zachwianiu, a nawet całkowitemu rozbiciu]. 

 

Literatura nie jest zawodem, raczej prowadzi do zawodu.

[No cóż, wolny zawód. Nikt nikogo nie zmusza do pisania. O życiowym zawodzie mogą mówić jedynie ci, którzy poza pisaniem nic sensownego nie potrafili w życiu zrobić. Jeśli chodzi o mnie, to pisarstwo było na ostatnim miejscu wśród rozlicznych moich pasji życiowych. Wolałbym być rzeźbiarzem, bo miałbym do dyspozycji konkretne tworzywo do obróbki: drewno lub kamień, choć wydaje mi się, że i w tym dość sztucznym tworzywie, jakim jest słowo, udało mi się osiągnąć dużą biegłość].

 

Młodość jest wyzbyta formy; nie potrafi zakreślić sobie granic ani dokonać selekcji.

[Tak mówi stary-stary (są jeszcze starzy-młodzi, a jeśli chodzi o młodych, to bywają wśród nich młodzi-starzy). Gombrowicz też mówił, że młodość to Bezformie, ubolewał jednak nad tym, że za namową starych-starych młodość dąży do u-Formowania (oczywiście na ich modłę)].

 

Łatwiej ukryć rozpacz niż zadowolenie z siebie.

[Zadowoleni z siebie bywają tylko głupcy, którzy nie muszą ukrywać nawet swojej głupoty, ponieważ jej nie dostrzegają].

 

Więksi odciskają na mniejszych swoje kompleksy, ojcowie i dzieci, ludzie i psy.

[Czyli ojcowie na dzieciach, a ludzie na psach! Bywa oczywiście i na opak – mniejsi też próbują odciskać na większych swoje kompleksy, bo życie nie lubi prostych schematów]. 

 

 

http://jbr.blox.pl/resource/Ludzie_i_psy.jpg

 

Trzeba się umieć zniszczyć, żeby na nowo się urodzić. Nie znam pisarza, który by lubił swoje zajęcie. Być pisarzem nie oznacza nic więcej, jak tylko nie móc być kimś innym.

[Kupa efektownego pustosłowia. Kazimierz Brandys mówił najwyraźniej o sobie – on rzeczywiście potrafił być tylko pisarzem. W dawnym Związku Literatów Polskich w Warszawie było takich jak on na pęczki; najuczciwsi z nich zapijali się na śmierć].

 

Myślenie jest ablucją.

[Jeśli jego efektem jest wodolejstwo, to przestaje to być czynnością symboliczną. Pisałem kiedyś o kąpieli oczyszczającej w ściekach kanalizacyjnych].

 

Jeśli oskarżonego uznaje się winnym morderstwa z premedytacją, lecz wobec braku przekonywujących dowodów stosuje się niższy wymiar kary, to znaczy, że logika sprawiedliwości jest zachwiana.

[A jeśli skazuje się kogoś na karę śmierci za niewinność, to logika sprawiedliwości nie jest zachwiana? Karl Kraus powiedział: „Każdy absurd ma także swoją logikę”. Jeśli chodzi o mnie, to w poruszonej tutaj kwestii mam tak dużo do powiedzenia, że wolę milczeć].

 

 

 

                              Czerwona czapeczka. PIW 1956

 

 

Po prostu nad światem rzeczywistym przerzucamy mosty naszych własnych prawd i chcemy przekonać ludzi, aby po nich chodzili.

[Dzięki, autorze, że napisałeś o mostach! Kilka dni temu zacząłem przygotowywać do druku opublikowane kiedyś na tym blogu moje Rozmowy z Krishnamurtim. I w jednym z początkowych akapitów usunąłem dość efektowne, ale mijające się w tamtym kontekście z istotą rzeczy takie oto porównanie: „Most realny spina tylko dwa brzegi, a most duchowy może spiąć niezliczoną ilość brzegów. Wiem o tym, ale chcąc choćby na moment uciec od swego osamotnienia, próbuję zbliżyć się do zwykłych ludzi, którzy o tych drugich nie mają najmniejszego pojęcia, pełni uwielbienia dla mostów realnych, szczególnie tych wielkich i możliwie najwspanialszych, jakby pyszność tych dzieł łechtała ich własną pychę. Zaś inni czują się w obliczu ich ogromu tacy maluczcy, iż chętnie składają im w ofierze nawet swoje życie, skacząc z nich z uczuciem niemal uniesienia”. No cóż, jest to też kupa efektownego pustosłowia!].

 

Potęga sztuki tkwi chyba właśnie w tym, że pomaga człowiekowi ujrzeć w sobie samym wspaniałe obszary swych tęsknot i dążeń.

[Potęga iluzji jest wielka].

 

Można zdobyć miłość człowieka nie kochając go, ale nie kochając ludzi, czy można zdobyć ich miłość?

[Jeśli mówisz, człowieku, „kocham ludzi”, to znaczy, że nie kochasz nikogo! Byłoby podobnie, gdybym mówił „kocham psy”, bo cóż by mnie to kosztowało? Nie musiałbym wychodzić z nimi kilka razy dziennie na spacery, ponosić żadnych kosztów ich utrzymania ani leczenia itp., itd. Czy już jest dla ciebie jasne, człowieku, co miałem na myśli, gdy napisałem na początku to, co tak bardzo ciebie wzburzyło?].

 

 

 

                                  Romantyczność. Czytelnik 1960

 

 

Fakty są na ogół rezultatem szeregu złożonych okoliczności. Faktów się nie wybiera, one kończą cykl.

[One ten cykl także zaczynają. Nazywają się wtedy wymysłem, zmyśleniem, fikcją, fantazją, konfabulacją, urojeniem, spekulacją itp.].

 

Właśnie o to chodzi: należy zaczynać od absurdu zamiast na nim kończyć.

[Camus powiedział, że ten świat jest absurdem. Dodam, że tamten świat jest jeszcze większym absurdem. Wszystko zatem zaczyna się od absurdu i na absurdzie się kończy].

 

W przestrzeni nie ma sprawdzianów, sprawdzamy się tylko w czasie.

[Tere fere kuku, strzela baba z łuku – nawet to porzekadło jest sprawdzalne w jakiejś przestrzeni i w jakimś czasie].

 

 

http://jbr.blox.pl/resource/Tere_fere_kuku.jpg

 

Życie jest chorobą, przejawem masowej epidemii; zarażamy się miłością, jedzeniem, krwią, oddechem i wzrokiem.

[Lepiej zarazić się ziewaniem niż syfilisem].

 

Gardzę każdym człowiekiem, w którym odkrywam własne zło, mimo że sobie je wybaczam.

[Wybaczyć sobie zło jest znacznie prostsze, bo skażeni grzechem pierworodnym rodzimy się ponoć źli. Trudniej jest wybaczyć sobie dobro, które w imię swoich wierzeń, częstokroć nieludzkich, usiłujemy narzucić naszym bliźnim, czującym i myślącym inaczej, co nie oznacza gorzej].

 

Wiemy, czym jesteśmy – nie domyślamy się, czym będziemy za rok – zapominamy, czym byliśmy dawniej.

[Niektórzy nie zapominają, inni domyślają się, a zdecydowana większość naprawdę nie wie, kim jest. Reszta pozostaje w więzach złudzeń].

 

Sumienie potrzebne jest ludziom, którzy ustępują przed światem – to jest granica ustępstw.

[Jeśli jest dolna granica ustępstw, to jest zapewne i górna, ale chyba żadna z nich nie obowiązuje tych, którzy nie mają żadnego sumienia. A w ogóle to już Cyceron głosił, że dla cnoty nie ma większego teatru nad sumienie].

 

 

http://jbr.blox.pl/resource/sumienie.jpg

 

 [Na końcu wypisów z tej książki znalazłem taką notkę, przeze mnie wtedy napisaną: „U Brandysa uderza precyzja myśli i sformułowań, ale nie jest pisarzem wielkim”].

 

 

  Cdn.

 

Jako wydawca zapraszam na http://www.monsadmirabilis.beskidy.pl/



19:15, jbroszkowski
Link Komentarze (7) »