RSS
poniedziałek, 22 października 2012
Zeszyty dawnych lektur (odc. 4)

 

Romain Rolland Jan Krzysztof. PIW 1959

 

[Noblowskie nagrody literackie nie zawsze są przyznawane tym pisarzom, których należało nimi uhonorować, a wielokrotnie są absolutnie nietrafione, ale tym razem nie można mieć żadnych zastrzeżeń – przyznana w roku 1915 Romainowi Rollandowi, „w uznaniu za wielki idealizm jego utworów literackich, współczucie i umiłowanie prawdy, z którą opisuje różne charaktery ludzkie”, nie budziła nigdy kontrowersji. Otrzymał ją przede wszystkim za tę dziesięciotomową powieść wraz z mianem „ojca powieści rzeki”].

 

Jeśli człowiek nie czuje się dość silny, aby urzeczywistnić swoje pragnienia i zaspokoić swoją dumę, to przenosi je, będąc dzieckiem, na rodziców, względnie na dzieci, gdy jest człowiekiem pokonanym przez życie. Są one albo będą tym, czym on być pragnął w swoich snach – jego szermierzami, jego mścicielami. I w tym dumnym zrzeczeniu się własnych praw na rzecz innych miłość i nienawiść splatają się z upajającą siłą i słodyczą.

[Ten pisarz szczególnie mnie wtedy poruszył. Droga do samowiedzy i wewnętrznej doskonałości, którą kroczyli bohaterowie jego prozy, wydawała mi się jedyną, na którą mogłem wówczas wstąpić bez poczucia rezygnacji z czegoś naprawdę istotnego. Zdumiewa mnie, jak głęboko wryło się w moją pamięć to, co z tej książki wynotowałem; mam wrażenie, jakbym to zrobił przed chwilą].

 

Większość ludzi umiera w dwudziestym lub trzydziestym roku życia. Przekroczywszy tę granicę są tylko własnym cieniem. Reszta życia upływa im na małpowaniu samych siebie, na powtarzaniu z dnia na dzień coraz bardziej mechanicznym i coraz bardziej karykaturalnym tego, co mówili, robili, myśleli, kochali, w czasie gdy istnieli.

[Może byłoby inaczej, gdyby w młodości zafascynowali się, tak jak autor, filozofiami Dalekiego Wschodu – z ich ideałem wiecznego cyklu życia i potrzebą duchowego odrodzenia do „nowego Człowieka”].

 

                          

                                                   W rozmowie z Ghandim

 

W dyskusji nie ma ani wyższych, ani niższych, ani tytułów, ani wieku, ani nazwiska: chodzi tylko o prawdę, wobec której wszyscy są równi.

[Początek tego zdania powinien brzmieć tak: „W dyskusji nie powinno być ani wyższych, ani niższych…” etc.].

 

Tworzyć w zakresie ciała czy w zakresie ducha – to wyjście z wiążącej cielesnej powłoki, to rzucenie się w huragan życia. Tworzyć to być tym, który jest. Tworzyć to zabić śmierć.

[Rodził się wtedy we mnie poeta – jakże mnie uskrzydliły te słowa!].

 

Świat żywi się odrobiną prawdy i ogromem kłamstwa.

[To samo dotyczy człowieka, ale przecież „świat”, o którym myśli autor, jest sumą ludzkich istnień i poza naszą świadomością nie istnieje].

 

Żyć więcej niż żyć wolno. Kto nie czuje w sobie tego upojenia siłą, tej rozkoszy istnienia choćby na dnie rozpaczy, nie jest artystą. Oto kamień probierczy sztuki.

[Zanim łupek krzemionkowy stanie się kamieniem probierczym, należy go oszlifować, bo tylko wtedy może być wykorzystany do oznaczania próby złota w wyrobach jubilerskich; w innym razie będzie w najlepszym wypadku służył do wyrobu osełek, a w najgorszym wejdzie w skład tłucznia drogowego. Artyści wiedzą o tym doskonale, ale w stosunku do własnych prac żaden z nich nie uskarża się na ortograficzną zasadę, według której tytuły dzieł sztuki pisze się wyłącznie dużą literą].

 

Bywają umarli, którzy są bardziej żywi od żywych. Bywają żywi bardziej martwi od zmarłych.

[Jeśli większość ludzi umiera w dwudziestym lub trzydziestym roku życia, to dlaczego można się spotkać jedynie z określeniem „stary trupie”?].

 

Stoicyzm jest dobry dla ludzi, którzy już nie mają zębów.

[Wiedzą, że trzeba ze stoickim spokojem zakładać co rano sztuczną szczękę. Gdyby w ataku furii rzucili ją o ziemię i podeptali, musieliby zadowolić się kaszką z mlekiem].

 

Kto nie zwalcza swych wrogów, jest najgorszym wrogiem własnym.

[Lepiej zwalczać fałszywych przyjaciół – oni są najgroźniejsi].

 

Płomień spala pochodnię. Za przeszłość płacimy teraźniejszością.

 [Pod warunkiem, że w tej naszej teraźniejszości zapuściła korzenie; powinna być martwa].

 

Kobieta kocha, być może, sztukę, ale zabija artystę.

[A jeśli kobieta jest artystą? Co wtedy kocha i kogo zabija?].

 

Dowodzi się tylko tego, o czym się wątpi.

[Niektórzy dowodzą jedynie tego, czego są absolutnie pewni].

 

Nie ma miłości ani nienawiści, przyjaciół ani nieprzyjaciół, wiary ani namiętności, dobra ani zła. Istnieją tylko zimne odblaski świateł, co padają ze zgasłych słońc i zmarłych przed wiekami gwiazd.

[W sensie obiektywnym tak jest – w świecie science fiction, gdzie pojawiają się od czasu do czasu bliżej niezidentyfikowane obiekty: latające dopóty, dopóki nie pochłoną ich czarne dziury].

 

                     

                                       Symulowany widok czarnej dziury w Wielkim Obłoku Magellana

 

 

Jeżeli się nie ma innego sposobu do życia, trzeba zabijać, aby żyć. Ale ten, kto zabija dla samego zabijania, jest zbrodniarzem.

[Notatka z gazety: „Zabijali kurczaki, króliki i krowy, a mięso sprzedawali bez żadnych zezwoleń na Rynku Bałuckim w Łodzi. – Zabijaliśmy, aby żyć – tłumaczyła się oskarżona Bożena N., która razem z mężem usiadła 9 czerwca na ławie oskarżonych w Sądzie Rejonowym w Łowiczu”].

 

Jeżeli nam ktoś mówi, że nas rozumie, to możemy być pewni, że nie zrozumie nas nigdy.

[Zrozumie nas zawsze, ale we własnej skali rozumienia; wyjść poza tę skalę jest właściwie niemożliwe].

 

 

 

                                                   Collas Breugnon. PIW 1952

 

 

Ludzie mali podlegają prawom, ludzie wielcy tworzą prawa.

[Prawo bywa nieludzkie].

 



 

http://jbr.blox.pl/resource/w_paski_Romain.jpg



 

                                                       Cdn.

20:16, jbroszkowski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 października 2012
Zeszyty dawnych lektur (odc. 3)

  

Czuang-Tsy Prawdziwa księga południowego kwiatu. PIW 1953

 

[Właściwie Zhuāngzǐ, czyli  Mistrz Zhuang, jeden z najważniejszych mistrzów taoizmu, żyjący w latach 369-298 p.n.e., wyjątkowo burzliwych, gdyż przypadających na Epokę Walczących Królestw. Stąd potrzeba głoszenia filozofii, która mogłaby uspokoić sytuację w kraju. Przy nadmiarze destrukcyjnych działań konieczne było przyjęcie postawy niedziałania. Nie pasywności czy zamknięcia się w sobie, lecz takiego postępowania, które byłoby zgodne z naturą rzeczy.

Temu celowi miały służyć paraboliczne historyjki, które ukazują całą swoją głębię i mądrość dopiero po wnikliwej analizie. Z nich najbardziej znana jest 10 z rozdziału II: śniło się komuś, że jest radosnym motylem, który latał swobodnie, nie wiedząc, że jest nim. Przekonał się o tym dopiero wtedy, kiedy się nagle obudził. Ale nadal nie było wiadomo, czy motyl był jego snem, czy on był snem motyla. A przecież różnili się od siebie zasadniczo. „To się nazywa przemiana istoty”].



   Ci, którzy odczuwają pełnię życia – są wielcy.

   Ci, którzy odznaczają się wiedzą – giną.

   Ci, których dosięgło wielkie przeznaczenie, niech za nim idą.

   Ci, których dosięgło małe przeznaczenie, niech się mu poddadzą.

[Maluczcy też mogą odczuwać pełnię życia, a posiadanie władzy nad sobą jest znacznie cenniejsze od posiadania władzy nad innymi ludźmi. Prędzej czy później stajemy się niewolnikami tych, których zniewoliliśmy. Kolejna kwestia jest najbardziej zagadkowa: jakiego rodzaju wiedzę trzeba posiąść, żeby zginąć? O działaniach mafii chińskiej? Pierwsze triady powstały tysiąc lat po zrodzeniu się taoizmu (VI w. p.n.e.). Dalej: za wielkim przeznaczeniem należy iść, a małemu trzeba się poddać. Niektórzy robią odwrotnie].

                          

                                        

  

   Prawdziwy człowiek to równowaga między naturą a kulturą.

[Kultura nie zawsze zbudowana jest na podstawie natury, a natura nie zawsze pozostaje pod wpływem kultury. Zachowanie równowagi między nimi też nie zawsze jest możliwe. Czy człowiek może sprawić, żeby zapanowała harmonia w świecie? W jakim? Wyśnionym?].

 

   Nikt nie przegląda się w wodzie bieżącej, ale w wodzie stojącej.

[Dzisiaj woda bieżąca płynie z kranów. Ciepła lub zimna. Przy nalewaniu do wanny trzeba się jej przyglądać, bo może stać się stojącą w łazience na niższym piętrze. A mówiąc serio: skąd pewność, że nikt nie przegląda się w wodzie bieżącej? Na pewno lepiej maskuje defekty urody!].

 

   Nie bądź kapłanem sławy, nie bądź skarbnicą zamysłów, nie bądź sługą obowiązku, nie bądź panem wiedzy. Wciel się całkowicie w nieskończoność i wędruj nie zostawiając śladów.

[Więc czym mam być? Zacznę od tyłu, bo dwa pierwsze człony nie mają w języku polskim jednowyrazowych antonimów.  Sługą wiedzy, panem obowiązku, brakiem zasobów zamysłów, osobą świecką sławy? Prędzej umrę, zanim dojdę z tym do ładu. A może trzeba umrzeć, żeby wcielić się całkowicie w nieskończoność i wędrować nie zostawiając śladów?].

 

   Zapomnieć o otoczeniu, zapomnieć o sobie, to się nazywa całkowitym zapomnieniem.

[Martin Heidegger twierdził, że całkowitym zapomnieniem Bycia charakteryzuje się Upadanie, będące następstwem trwogi przed Byciem-ku-Śmierci, czyli Niebyciem. Filozof tak bełkotliwy musiał związać się z nazizmem! W tym jego technicznym języku filozoficznym, o którym  bredniarze mówią, że nacechowany jest poetycką siłą wyrazu (dziwne, że jako poeta tego nie czuję), wszystko zostało rozplanowane z iście niemiecką pedanterią – sensy zazębiają się o sensy jak w trybach dobrze naoliwionej maszynerii, ale nie tej, którą puszczał w ruch prawdziwy poeta, Gunnar Ekelöf:

       O

       non sens

       non sentiens non

       dissentiens

       indesinenter

       terque quaterque

       pluries

       vox

       vel abracadabra].

 

                                        

  

    Życie ludzkie ma zakreślone cele, a ciało zakreślone możliwości, od których nic ująć ani do których nic dodać nie można.

[Cele ludzkiego życia mogą być zakreślone przez indywidualne wybory, absolutnie różne od tych, których dokonuje większość ludzi. I nie muszą się one mieścić w żadnych kanonach filozoficznych, etycznych czy religijnych. Czy dobrowolna asceza musi wynikać koniecznie z realizacji ewangelicznego ideału ubóstwa? A jeśli chodzi o możliwości ciała – czy naprawdę nic do nich dodać nie można? http://www.youtube.com/watch?v=JWK5mfRGkiE].

 

     Życie następuje po śmierci, a śmierć poprzedza życie, ale któż zna prawo, które tym rządzi?

[Ponieważ jest to pewne jak amen w pacierzu, ludzie wolą się zajmować na przykład następstwami prawnymi czyjejś śmierci].

 

     Zatrzymać poznanie na granicy niepoznawalnego jest doskonałością.

[Z różnych postaci niepoznawalności świata najdoskonalszy jest ten sokratejski: „wiem, że nic nie wiem”, także w odniesieniu na przykład do kwestii istnienia czy nieistnienia Boga, bo to chyba najbardziej zaprzątało umysły Europejczyków od XVIII wieku].

 

     Co jest rzeczywiste, a nie ma określonego miejsca – to przestrzeń, co posiada długość, ale bez początku i końca – to czas.

[Tak było w tamtym rozumieniu czasu i przestrzeni, które w miejscu, gdzie występuje zjawisko załamania czasoprzestrzeni, przemienia się w mentalną czarną dziurę].

 

     Nie ma lepszego sposobu uwikłania ludzi jak dostarczenie im tego, czego pragną.

[Ta prawda jest odwieczna i nic się w tym względzie nie zmieni aż do końca świata, dodajmy: naszego świata. Jedynie nie mając nic, można być w prawie nic nieuwikłanym].

 

     Okazywać gniew nie gniewając się, wtedy ten gniew wywoła brak gniewu. Działać nie działając, wtedy to działanie wywoła niedziałanie. Pragnąc spokoju, trzeba poskromić swoje porywy. Pragnąc rozwinąć siły duchowe, trzeba uspokoić umysł. Chcąc działać właściwie, trzeba działać jedynie z konieczności. Bo konieczność to jest tao mędrca.

[Mógłbym oczywiście w każdym z tych oczywistych stwierdzeń znaleźć jakąś lukę, bo na przykład nasza całkowita obojętność na gniew współmałżonka może u niego wywołać wściekłość, a nawet furię. Myśl moja zaczęła jednak krążyć wokół ostatniego zdania, szukając w nim jakiejś zdobyczy. Chodzi o stan wyższej konieczności: chronienie jakiegoś dobra poprzez naruszenie innego dobra, też chronionego prawem].

 

     Kto jest powierzchowny wobec własnej natury, ten pragnie, aby złe ziarno stało się jego naturą; rozrasta się ono jak trzcina i sitowie, z początku rozwijając się, pomaga nam w trosce o nasze ciało, lecz później niszczy naszą wewnętrzną naturę.

[Nic dodać, nic ująć, chociaż natrętna myśl nasuwa od razu to, co powiedział Blaise Pascal: Człowiek jest trzciną na wietrze, najwątlejszą w przyrodzie, ale trzciną myślącą. O czym myśli trzcina, kołysząc się na wietrze?].

 

     Świat zewnętrzny wyznacza granicę tego, co się da wypowiedzieć i pojąć. Człowiek, który postępuje zgodnie z tao, nie wgłębia się w to, gdzie świat zewnętrzny się kończy i nie wnika w to, gdzie bierze się początek. To jest kres rozważań.

[To powinien być kres rozważań dla przeciętnego człowieka, który dysponuje wiedzą bardziej niż połowiczną. Ale jeśli istnieje piekło, to na pewno jest nim ludzka ciekawość świata, który znajduje się poza granicami naszego poznania].

                        

                     

 

 

                                                                                               Cdn.

21:36, jbroszkowski
Link Komentarze (2) »