RSS
środa, 28 maja 2014
Zeszyty dawnych lektur (odc. 46)

 

Lion Feuchtwanger Mądrość głupca albo śmierć i apoteoza Jana Jakuba Rousseau. Czytelnik 1959

 

[Niemiecki pisarz, eseista, krytyk teatralny (1884-1958) żydowskiego pochodzenia. Od 1908 wydawał własne pismo „Der Spiegel”, o postępowych tendencjach. Na jego twórczość ogromny wpływ wywarła przyjaźń z Bertoldem Brechtem – łączył ich negatywny stosunek do wojny i militaryzacji, co nazistom podobać się nie mogło. W roku 1933 podczas jego podróży do USA władze hitlerowskie skonfiskowały mu majątek (był synem fabrykanta), a jego książki spaliły. Do wybuchu wojny zamieszkiwał we Francji. Współzałożyciel i redaktor wydawanego w Moskwie czasopisma emigracyjnego „Das Wort” (1936-37). Internowany w roku 1940  przez kolaboracyjny rząd Vichy, uciekł przez Portugalię do USA i mieszkał tam do śmierci. Jako pisarz zyskał światowy rozgłos po opublikowaniu powieści Żyd Süss  (1925), a uznanie czytelników za świetną trylogię historyczną Józef Flawiusz (1933-1945), w której historyczne postaci wzorowane były  na hitlerowskich dygnitarzach, a także za znakomite powieści biograficzno-historyczne, takie jak Listy z winnicy (1947-48), Mądrość Głupca albo śmierć i apoteoza Jana Jakuba Rousseau (1952), Goya (1951) czy Żydówka z Toledo (1955. W Polsce wydano również zbiór jego opowiadań Odyseusz i wieprze, czyli tarapaty z kulturą (1960), Jefte i jego córka (1964), Diabeł we Francji: przeżycia (1987)].

 

 

http://jbr.blox.pl/resource/feuchwanger.jpg http://jbr.blox.pl/resource/Madrosc_glupca.jpg



 

Starożytni przedstawiali swych wieszczów jako ślepców.

[Nie musieli ich przedstawiać jako ślepców, bo oni byli ślepcami. Skoro zmysł wzroku nie miał zdolności wykraczania poza granice widzialnego świata, to jedynie ślepcy mogli mieć dar jasnowidzenia].

 

Ludzie są źli, ale człowiek jest dobry.

[Tym człowiekiem może być seryjny morderca. Adam Hanuszkiewicz opowiadał anegdotę o Leninie:  Lenin golił się rano brzytwą, jak zwykle, a za oknem okropnie hałasowały dzieci, co Wodzowi Rewolucji bardzo przeszkadzało w goleniu, ponieważ mieszkał na parterze. Krzyknął: „Dzieci, uspokójcie się!”, ale one, jak to dzieci, nie przestawały hałasować, mimo iż powtórzył to drugi raz i trzeci. Wreszcie nie wytrzymał  – wyskoczył przez okno i zbił je na kwaśne jabłko. Najbardziej dostało się rozwydrzonym chłopakom: jednemu wykręcił rękę, drugiemu nadłamał nogę, trzeciemu podbił oko, czwartemu wyrwał z głowy dobrą przygarść włosów... A rodzice tych dzieci, jak się o tym dowiedzieli, aż piali z zachwytu: „Jaki on szlachetny, jaki dobry!”. A gdy kto ich zapytał: „Dlaczego uważacie, że Lenin był dla waszych dzieci dobry, skoro je pobił?”, odparli:  „No tak, ale przecież miał w ręku brzytwę!”].

 

To, co dla jednego jest głosem puszczyka, drugi uważa za śpiew słowika.

[Proponuję najpierw wsłuchać się w głos puszczyka, który wielokrotnie straszył mnie podczas nocnych wędrówek wokół Góry Przedziwnej: www.przyrodapolski.org/foto/109/, a następnie posłuchać śpiewu słowika szarego, kryjącego się w gęstych zaroślach nad wodami, bo chyba najpiękniej spośród wszystkich słowików śpiewa: www.youtube.com/watch?v=REAPTJy8A80. Komu głos puszczyka może brzmieć w uszach jak śpiew słowika? Na pewno wampirowi, bo unika światła słonecznego i atakuje nocą].



Umiał latać, ale nie umiał chodzić.

[Chyba mowa o jerzyku zwyczajnym (apus apus), ptaku, który większość życia spędza w locie i nie potrafi chodzić po ziemi. Ląduje na niej jedynie podczas okresu lęgowego, budując gniazdo i karmiąc pisklęta. Czasami odpoczywa, chwytając się pazurkami pionowej ściany skały lub budynku. Ale najchętniej szybuje z wiatrem na dużej wysokości, mogąc pozostawać w locie przez kilka lat. W pogoni za zdobyczą osiąga prędkość 200 km/h. Grzegorz Roszko, mój już od kilku lat nieżyjący przyjaciel, w tamtym czasie kustosz Muzeum Pozytywizmu w Gołotczyźnie, wołał mnie zawsze do parku, kiedy dostrzegł jerzyka, i opowiadał mi o jego zwyczajach: „To on jest cudem natury, nie my, nędzne płazy!”].

 

http://jbr.blox.pl/resource/Jerzyk_apusapus.jpg 

 

Człowiek był i pozostał barbarzyńcą.

[Czasami, ale niezwykle rzadko, jest barbarzyńcą w ogrodzie].

 

Kto kocha ludzi, musi wziąć na siebie wiele nienawiści, gdyż zmuszony jest dokonywać czynów, które bez tej miłości byłyby niewiarygodnymi zbrodniami.

[Stalin, wódz ludzkości, na pewno kochał ludzi, oczywiście postępowych; do tej elity „młodych mężczyzn w skórzanych marynarkach” nie zaliczano kwiatu rosyjskiej inteligencji – oficerów, naukowców, artystów i pisarzy, których kazał wymordować. Hitler, ojciec narodu niemieckiego, nie kochał jedynie podludzi, częstokroć wybitnych twórców, najczęściej pochodzenia żydowskiego (ten marny pisarzyna i pacykarz był genetycznie w ¼ Żydem). I jeden, i drugi w imię tej miłości dokonywali niewiarygodnych zbrodni, za które nigdy swoich ofiar nie przeprosili. A Dżyngis-chan? Dla niego mam najwięcej szacunku, bo układając piramidy z ludzkich czaszek nie wygłaszał dytyrambów na cześć swoich ofiar i w dodatku miał pełną świadomość swoich nieludzkich czynów: „Popełniłem wiele okrucieństw i pozbawiłem życia niezliczoną ilość ludzi, nigdy nie będąc pewnym, czy racja jest po mojej stronie. Nie jestem jednak taki, jak się powszechnie o mnie sądzi”. Chyba chciał przez to powiedzieć, że niepozbawiony był ludzkich uczuć, bo kochał przecież swojego sokoła].

 

 http://jbr.blox.pl/resource/feuchtwangersstalin0001.jpg 

Feuchtwanger spotkał się ze Stalinem osobiście

 

 

Świątynie stały się stajniami, ale bogowie żyją dalej.

[Łemkowskie cerkwie też stały się po wojnie stajniami; tak zresztą działo się od niepamiętnych czasów ze świątyniami w wielu częściach świata; bogowie, w przeciwieństwie do kapłanów, nie musieli się stamtąd wynosić, ale oczywiście żyli dalej – w wierzeniach swoich wyznawców].

 

 

 

                           Odyseusz i wieprze. PIW 1960

 

W to, co było prawdą, nie zawsze wierzono, a to, w co wierzono, nie zawsze było prawdą.

[Oj, świynto prowda!].

 

Jednemu bogowie dają zdolności, drugiemu szczęście.

[A jeszcze innemu dają zdolność pokornego przyjmowania wyroków boskich jako tego, co jest dla niego najlepsze, no i obietnicę szczęścia wiecznego].

 

Nie zrywaj brutalnie nici przyjaźni, bo chcąc ją znowu nawiązać, natkniesz się na węzeł.

[Nici mogły być zetlałe; mówi się przecież „zadzierzgnąć węzły przyjaźni”].

 

Od wzniosłości do śmieszności jest tylko jeden krok, lecz nie ma powrotu od śmieszności do wzniosłości.

[To pierwsze miał w roku 1812 powiedzieć Napoleon podczas ucieczki z Moskwy. I rzeczywiście, nawet jemu nie udało się do wzniosłości powrócić – podobno przeszkodził mu w tym katar, który dokuczał mu okropnie w czasie bitwy pod Waterloo; od tej pory sprawiał wrażenie, że kicha na wszystko].

 

 http://jbr.blox.pl/resource/Flameng_Francois_Napoleon_After_The_Battle_Of_Waterloo.jpg

François Flameng Napoleon po bitwie pod Waterloo

 

 

 

Cdn.

 

Jako wydawca zapraszam na http://www.monsadmirabilis.beskidy.pl/.



03:17, jbroszkowski
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 19 maja 2014
Zeszyty dawnych lektur (odc. 45)

 

Vitaliano Brancati Sycylijski donżuan. PIW 1960

 

[Vitaliano Brancati (1907-1954, włoski pisarz, dziennikarz, dramaturg, eseista i scenarzysta (m.in. napisał scenariusz do filmu Piękny Antonio na podstawie własnej powieści pod takim tytułem). W ogóle nakręcono aż cztery filmy na podstawie jego utworów. Jeden z filmów oparto również na kanwie Sycylijskiego donżuana, pierwszej jego  powieści o tematyce sycylijskiej. Kiedy przed laty wziąłem ją do ręki, zastanawiałem się, co z tym fantem zrobić. Mądrości Brancatiego nie są właściwie aforyzmami, ale jakże on pysznie opisuje ludzi! Zapewne posługiwał się wiecznym piórem, tak jak ja w trakcie robienia wypisów z jego książek, ale w przeciwieństwie do mnie nie używał bibuły, gdyż te jego psychologiczne opisy przyciągają oczy jak smakowite kleksy: „Ziewali wieczorami niczym psy uwiązane na łańcuchu”. Albo: „Wydawało mu się, że z oczu trzech kobiet wyziera spojrzenie starych, smutnych zwierząt domowych: zniedołężniałych kotów, szczurów z zapleśniałych spiżarni, obudzonych w zimie much”. Albo: „Chwilę potem zjawił się Giorgio jak ptak, któremu podmuch wystrzału wyrwał wszystkie pióra, a ponadto ogołocił z liści drzewo, na którym spał”. Z tego powodu uznałem, że warto tego pisarza uhonorować próbami skomentowania garści zdań, które się do tego celu w jakiś sposób nadają].

 

 

http://jbr.blox.pl/resource/Vitaliano_Brancati.jpghttp://jbr.blox.pl/resource/Sycylijski_donzuan.jpg

 

 

 



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Myślał mówiąc.

[Można myśleć w mówieniu, albo mówić w myśleniu. Ale zazwyczaj bezmyślnie powtarzamy oklepane frazesy lub gadamy od rzeczy].

 

Mężczyzna nie może jednocześnie działać i wspominać.

[Ewolucja naszego gatunku podążyła od prostych jednokomórkowców ku naszej formie obecnej, ale większość kobiet uważa, że mężczyzna jest nadal jednokomórkowym samcem z członkiem-tłokiem o ruchu posuwisto-zwrotnym, którego pojemność skokowa jest z góry określona. Przez co? Przez biologię zapewne tak, ale na pewno nie przez kulturę. Kultura współżycia seksualnego jest u nas jednak taka jak kultura współżycia społecznego: marna,  daleka choćby od ideałów klasycznych, gdzie domieszka zdrowej dionizyjskości znakomicie współgrała z wartościami apollińsko-sokratycznymi. Mężczyzna nie może wprawdzie w trakcie wiadomego działania znacząco zwiększyć osiągów swego narządu kopulacyjnego dzięki wspomożeniu go przez dodatkowe cylindry czy gaźniki, ani zmienić względnie stałego ruchu posuwisto-zwrotnego na ruch obrotowy jednostajnie zmienny, ale przy rozpatrywaniu wartości apollińsko-sokratycznych może jednocześnie wspominać o ideale konfucjańskim, choćby po to, by zrozumieć, że tendencje do przeradzania się w sztywny rytuał miała nie tylko tradycja w konfucjanizmie, mimo wszystko oparta na prawdziwym, a nie deklaratywnym humanizmie].

 

Złudzenie nieomal przeobraziło się w rzeczywistość.

[Złudzenie potrafi nawet przeobrazić rzeczywistość!].

 

Nikomu nie wierzy, nawet Panu Bogu.

[Objawem ciężkiej depresji jest to, że nie wierzymy sobie, swoim myślom, emocjom. Gdyby Pan Bóg miał się przejmować tym, że jakiś człowiek mu wierzy, lub nie, musiałby ponownie zamieszkać na Olimpie; bogowie greccy stworzeni zostali na obraz i podobieństwo człowieka na długo przedtem, zanim człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga].

 

Nosiła swoje lata, jak młoda Wenecjanka nosi maseczkę.

[Współczesne kobiety zaczną się zastanawiać, jakiego rodzaju maseczkę odżywczą nosi młoda Wenecjanka? Zapewne z alg, bo w Adriatyku jest ich mnóstwo. Zawierają wiele cennych substancji i składników odżywczych dla skóry, stymulują krążenie krwi i limfy oraz procesy metaboliczne zachodzące w komórkach, itp., itd. Jeszcze jedno jest zastanawiające: w jakich lustrach przeglądają się młode Wenecjanki, gdy po 20-30 minutach zmyją z twarzy maseczkę? Jeśli wypryski i rozszerzone pory po tym zabiegu nie znikną, to najlepiej, żeby przeglądały się w lustrach weneckich! Otóż, miłe panie, nie należy mylić luster weneckich, zrobionych ze znakomitej jakości szkła, z lustrami fenickimi! A maseczek odżywczych z karnawałowymi maseczkami weneckimi! W tym roku już ich nie zobaczycie na placu św. Marka, gdyż karnawał rozpoczyna się tam w święto Trzech Króli, a kończy tuż przed Środą Popielcową. Chętnie obejrzę w waszym towarzystwie to cudowne widowisko jeszcze raz, jeśli zafundujecie mi podróż, opłacicie hotel, a w prezencie dacie mi maseczkę doży Wenecji].

 

 

http://jbr.blox.pl/resource/maski_weneckie.jpg

 

 

Podnosił głos dając się porwać złości, która ogarnia nas zawsze, gdy nie zdajemy sobie sprawy z tego, że krytykując innych krytykujemy sami siebie.

[Niekiedy zdajemy sobie z tego sprawę – i złości nas to jeszcze bardziej].

 

Czuł, że dla tych ludzi jego osoba stanowi symbol wielu rzeczy, których nie był w stanie przeniknąć.

[Oni też nie próbują tego przeniknąć, bo wolą się nie rozczarować].

 

Piękna kobieta szuka brzydkiego mężczyzny, by obdarować go odrobiną własnej piękności.

[Zazwyczaj brzydota idzie do brzydoty, a piękno do piękna, ale niekiedy rzeczywiście piękno idzie do brzydoty, żeby ją odrobinę upiększyć].

 

„Gdybym potrafił zapanować nad własnym ja, panowałbym nad światem” (Gabriel d’Annunzio).

[Powiedzmy, że jest to licentia poetica, ponieważ Gabriel d’Annunzio był poetą, w dodatku uważanym za jednego z prekursorów włoskiego faszyzmu. Benito Mussolini, który zaczerpnął wiele z jego myśli (chodziło o koncepcję wskrzeszenia Imperium Romanum), mógłby, będąc od niego jeszcze większym egotystą, taką maksymę wygłosić i dokonać próby zrealizowania jej w praktyce, gdyby na jego drodze nie stanął egotysta nad egotystami, Hitler, który usiłował zdobyć władzę nad światem, nie licząc się z nikim i z niczym – poza własnym ja].

 

Czy ludzie potrafiliby przeżyć choćby jeden dzień w milczeniu?

[Czy kobiety są ludźmi? Pytanie to postawiłem dla żartu, ale okazuje się, że na pewnym forum zostało ono postawione na serio http://ateista.pl/archive/index.php?t-2222.html].

 

 

http://jbr.blox.pl/resource/czy_kobieta_jest_czlowiekiem.jpg

                           

 

 Cdn.

 

Jako wydawca zapraszam na http://www.monsadmirabilis.beskidy.pl/.



02:41, jbroszkowski
Link Komentarze (2) »
niedziela, 04 maja 2014
Zeszyty dawnych lektur (odc. 44)

 

 

Robert Penn Warren Gubernator. PIW 1964

 

 

[Robert Penn Warren (1905-1989), amerykański pisarz, poeta i krytyk literacki, trzykrotnie nagrodzony nagrodą Pulitzera, w tym właśnie za Gubernatora, czyli za Wszystkich ludzi króla, bo taki tytuł nosi ta książka w oryginale – i tak w roku 2006 nazwano u nas jej wersję zekranizowaną].

 

 

 http://jbr.blox.pl/resource/Penn_Warren.gifhttp://jbr.blox.pl/resource/Gubernator.jpg



 

 

Gdy tylko coś się nie udaje, to mówi się, że był to eksperyment.

[Niech sobie będzie, byle nie był zbrodniczy!].

 

Trzeba tworzyć dobro ze zła, bo nie ma nic innego, z czego by można je tworzyć.

[Jestem ciekaw, czy odnosi się to wyłącznie do dobra wspólnego, czy indywidualnego? A może jest jeszcze jakieś dobro pośrednie?].

 

 

 

                                                   Puszcza. PIW 1964

 

Najtrudniej jest pamiętać, że inni ludzie są ludźmi.

[Najważniejsze, żeby o tym nie zapominać!].

 

Dowcip jest solą ludzkiego życia. Pies nie soli sobie mięsa.

[Może dostaje już posolone? Jedni miłośnicy psów twierdzą, że minimalne dzienne zapotrzebowanie psa na sól wynosi 10 mg na kg masy (chodzi prawdopodobnie o masę psiego ciała), inni z kolei ubolewają, że psy chętnie jedzą szynkę i inne wędliny, mimo iż nie są dla nich zdrowe, ponieważ przy ich produkcji używa się soli oraz innych przypraw. Wszyscy są natomiast zgodni co do tego, że nie powinno się solić ulic ani chodników zimą, bo psy po przejściu kilkudziesięciu metrów zaczynają wyć i lizać sobie łapy. Hm, człowiek, który poślizgnie się na oblodzonym chodniku i złamie sobie nogę lub wykręci ją sobie w kostce, też wyje z bólu, ale polizać tego miejsca nie może, bo językiem tam nie dosięgnie].

 

Człowiek musi zabić, żeby nie musieć zabijać.

[Zabijać można wiele rzeczy, na przykład czas].

 

 

 

                             Nocny jeździec. PIW 1965

 

Zależało mu na tym, żeby być wolnym i być sobą.

[Człowiek będący sobą jest zawsze wolny; człowiek wolny jest zawsze sobą].

 

Należy wiedzieć, na jakie pójść kompromisy, bo całe życie jest kompromisem wobec ideałów, a równocześnie stale się zbliżać do ideału, nigdy nie tracić go z oczu, ani w myśli nie osłabiać jego wizji.

[Myśl najzupełniej słuszna, ale przy tak skąpych wypisach z  trzech książek należałoby coś w miarę sensownego w komentarzu dodać. Na jakie kompromisy można sobie pozwolić? Wyłącznie na takie, których nie osiąga się kosztem wartości i celów dla nas nadrzędnych. Rezygnowanie z zasad moralnych, względnie z przekonań ideowych dla osiągnięcia doraźnych korzyści w życiu jest jednak obecnie prawie normą, a oportuniści nie stoją pod pręgierzem, wprost przeciwnie – publicznie piętnuje się wyłącznie ideowców, bo to oni zakłócają porządek społeczny].  



http://jbr.blox.pl/resource/gdanskipregierzosiol.jpg



 

 

Zniszczyć, co się stworzyło – oto władza w jej spełnieniu bez reszty.

[Kiedyś tak robiłem, ale nigdy nie odczuwałem z tego powodu satysfakcji, ponieważ taka władza jest iluzoryczna, a poczucie spełnienia bardziej niż niepełne]. 

 

Człowiek nigdy nie wie, co odnajdzie w samym sobie, gdy przyjdzie odpowiednia chwila.

[Pamiętaj, człowieku, o jednym: zawsze jest odpowiednia chwila, żeby żyć!].

 

Nic mu nie obiecała, poza samą sobą.

[Jeśli to się odbędzie tak jak w tym opowiadaniu, które niedawno wpadło mi w oko: „Chodź do mnie, wojowniku – powiedziała słodkim, uwodzicielskim głosem Felicitas, postawiwszy świecznik na podłodze – chodź po obiecane rozkosze…”, to naprawdę nie ma mu czego zazdrościć!].

 

W aktach pamięci wola nie gra żadnej roli, akt taki bowiem, odbywając się w pewnym momencie, jest poza czasem.

[Chyba dziesięć lat temu zdałem sobie sprawę, że czas na pewne działania już minął. To był taki pierwszy moment poza czasem; później tych momentów było jeszcze kilka; na końcu będzie jeszcze jeden taki moment, kiedy mój czas przeminie ostatecznie].

 

Nasze wspomnienia to nic innego tylko my sami. Ale ilekroć coś wspominamy, za każdym razem jesteśmy inni.

[Przewrotny Stanisław Jerzy Lec widział to jeszcze inaczej: „A może jesteśmy jedynie czyimś wspomnieniem?”; gdyby dotyczyło to nas jako zmarłych, nie byłoby w tym nic szczególnego, ale skoro uczestniczymy w tego typu spekulacjach myślowych, to najwidoczniej jeszcze żyjemy, natomiast autor tej nieuczesanej myśli stał się już naszym wspomnieniem, raczej bladym!].

 

 

http://jbr.blox.pl/resource/Stanislaw_Jerzy_Lec.jpg



 Cdn.

 

 

PS Wczoraj odbył się w iwonickim kurorcie koncert piosenek Jacka Kaczmarskiego, który zorganizowałem dzięki życzliwości Zarządu Uzdrowiska Iwonicz S.A. oraz Dyrekcji GOK, i opatrzyłem takim oto słowem wstępnym: 

Iwonicz-Zdrój po raz drugi ma przyjemność gościć zespół „Mimochodem” z Warszawy oraz piosenki Jacka Kaczmarskiego. 2 sierpnia 2013 roku koncert tych piosenek wykonanych przez Jerzego Dołżyka oraz Joannę Jagiełło zgromadził tuż przy „Starych Łazienkach” na placu Dietla tłum kuracjuszy, głęboko poruszonych piosenkami sławnego barda „Solidarności”, tej pierwszej, która bazując na społecznym entuzjazmie i ludzkich nadziejach zgromadziła w swoich szeregach ponad 10 milionów Polaków – bez podziału na lepszych i gorszych.

Samego Kaczmarskiego po raz pierwszy i jedyny słyszałem około roku 1977 w Warszawie w salce studenckiej mniej więcej tej wielkości jak ta. Zaprosił mnie student Akademii Muzycznej, syn moich przyjaciół, mówiąc entuzjastycznie o Kaczmarskim: „zapowiada się na wspaniałego barda”. A ja, w ogóle o nim przedtem nie słysząc, skrzywiłem się, bo Okudżawę i Wysockiego słuchałem na żywo, więc jakiś tam Kaczmarski nie mógłby mnie raczej na pewno poruszyć. A jednak po kilku utworach nie żałowałem, że się w tej salce znalazłem, bo okazało się, że jest to twórczość śpiewana naprawdę wysokich lotów poetyckich. Zapewne dlatego zapamiętałem doskonale twarz i głos tego pieśniarza.

Z wieścią o jego śmierci przyjechał do mnie z Ciechanowa Grzegorz Roszko, poeta, malarz,  muzyk, który ze średniej klasy skrzypiec potrafił robić „stradivariusy”, bardzo uzdolniony śpiewaczo. Powiedział: „Kaczmarski umierał na raka krtani – dla kogoś takiego jak on to musiało być straszne! Nie wyobrażam sobie, jak bym się czuł, gdybym dowiedział się, że  nie będę mógł już śpiewać. To byłoby gorsze od śmierci”. Cztery lata później, właśnie w chwili gdy odziedziczył po tragicznie zmarłym bracie duży majątek i przymierzał się ze mną do podróży dokoła świata,  dowiedział się, że też ma raka krtani. Po roku już nie żył. Wcześniej śpiewał okazjonalnie piosenki Kaczmarskiego, bardzo go cenił…

Obecny tu Jerzy Dołżyk, malarz i pieśniarz, zafascynowany jest Kaczmarskim od 30 lat. I od tylu lat go śpiewa. Jako malarz od dziesięciu lat tworzy obrazy, dla których główną inspiracją są właśnie piosenki Jacka Kaczmarskiego. Joanna Jagiełło z kolei inspirowała się w swojej poezji tymi obrazami. Nic więc dziwnego, że stworzyli zespół „Mimochodem”, którego tytuł zapożyczony jest z piosenki Jacka Kaczmarskiego, ale o tym będzie wkrótce mówiła pani Joanna przy zapowiadaniu tego utworu.

 

http://jbr.blox.pl/resource/iwonicz2_2014.jpg

Ci, którzy znają mnie osobiście, wiedzą, że Joanna Jagiełło jest prywatnie moją córką. Na plakacie znalazła się informacja, że jest autorką poczytnych książek dla dzieci i młodzieży. Ostatnio wydała Pamiętnik Czachy, który również sama zilustrowała naprawdę świetnie http://www.wyd-literatura.com.pl/joanna-jagiello,joanna-jagiello-1-elzbieta-chojna/pamietnik-czachy.html.

Ale w trakcie koncertu myślałem o książkach dla młodzieży, Kawie z kardamonem oraz Czekoladzie z chili. które niedawno promowała na targach książki w Kijowie, kiedy na pobliskim Majdanie nadal było czuć swąd spalonych opon. Te targi zgromadziły tłumy ludzi kupujących książki – moją córkę przez kilka dni bolała prawa ręka, tyle dedykacji musiała wypisać. Zastanawiałem się, jaką piosenkę napisałby z tej okazji Jacek Kaczmarski, gdyby żył? Bo to, że uczciłby w swojej piosence także pamięć rosyjskich separatystów spalonych żywcem w gmachu związku zawodowych w Odessie, jest pewne.

Omawiany przeze mnie koncert został przyjęty entuzjastycznie przez widzów, którzy podziękowali wykonawcom owacjami na stojąco, przymuszając ich do bisowania. Przypuszczam, że gdyby zaśpiewali domniemaną piosenkę Jacka Kaczmarskiego, zatytułowaną Targi książki w Kijowie i pożar w Odessie, zamiast czwartej części Naszej klasy,  znakomicie dopisanej przez Jerzego Dołżyka, to gorących braw raczej by nie było…

 

 

http://jbr.blox.pl/resource/0.jpg

 

Niestety nie będzie obszernego omówienia nocnego koncertu, który Jurek z Asią dali tuż przed północą tego samego dnia nad sławną „Bełkotką” przy świetle latarek komórkowych, ponieważ ktoś musiał zostać w domu z Basią, moją wnuczką. Ich słuchaczami były cztery pary, które tego wieczoru bawiły się w restauracji „Zdrojowa” przy placu Dietla, niemiłosiernie teraz rozkopanym. Wykonawcom grabiały ręce, a przenikliwe zimno sprawiało, że gitarę trzeba było stroić przed każdą piosenką. Słuchaczom bijącym brawa było oczywiście cieplej…

 



Jako wydawca zapraszam na www.monsadmirabilis.beskidy.pl



20:45, jbroszkowski
Link Komentarze (8) »