RSS
sobota, 27 kwietnia 2013
Zeszyty dawnych lektur (odc. 20)

 

Lew Tołstoj Wojna i pokój. Czytelnik 1950

 

                            

 

[Z 1800 stron tej wspaniałej powieści wyjąłem tylko trzy cytaty! Pamiętam, że byłem wręcz zaskoczony anachronicznością wizji światopoglądowych myśliciela z Jasnej Polany, więc doszukiwanie się w tym wielkości wydawało mi się co najmniej dziwne. No cóż, młody nigdy starego nie zrozumie. Wiedział o tym doskonale uprzednio przywołany przeze mnie Fiodor Dostojewski: „Daj młodemu człowiekowi mapę nieba, a odda ci ją jutro... poprawioną”.

Na marginesie dodam, że ci dwaj najwięksi piewcy rosyjskiej duszy nigdy się nie spotkali, mimo iż najważniejsze swoje książki wydali prawie w tym samym czasie. Co jednak mogło łączyć pana hrabiego, potomka dwóch znakomitych rodów arystokratycznych, z synem ordynatora wojskowego szpitala znajdującego się w pobliżu cmentarza dla kryminalistów, przytułku dla obłąkanych oraz sierocińca? Owszem Lew Tołstoj często przybywał w Moskwie, ale przejęty ideami roztaczanymi przez Jana Jakuba Russa na pewno nie zapuszczał się do takich dzielnic nędzy, gdzie nawet w stosunkowo światłej rodzinie przyszłego autora Biednych ludzi, który wraz z pięciorgiem rodzeństwa oraz częścią służby gnieździł się w jednej izbie, a w drugiej, za drewnianym przepierzeniem, spali jego rodzice: matka-gruźliczka oraz ojczulek, pijak, rozpustnik i tyran, trudno byłoby wprowadzić w życie koncepcję wychowania naturalnego.

Dwa światy ludzkie i dwa światy pisarskie, ten drugi, z racji moich osobistych doświadczeń, jest mi oczywiście bliższy. Lew Tołstoj nigdy nie stał przed plutonem egzekucyjnym, nie był katorżnikiem ani przymusowym zesłańcem – na Jasną Polanę zsyłał się dobrowolnie. Z Fiodorem Dostojewskim łączy mnie jeszcze jedno – przez wiele lat byłem uzależniony od hazardu, ale w przeciwieństwie do niego prawie zawsze wygrywałem. Dlatego nie musiałem w trybie pilnym zasiadać do pisania Gracza, żeby spłacić swoje długi, a szkoda, ponieważ byłaby to opowieść znacznie ciekawsza od tamtej. Lew Tołstoj w młodości też oddawał się hazardowi, i w Moskwie, i w Petersburgu, gdzie później Dostojewski osiadł i gdzie zmarł. Działo się to jednak wcześniej, a ponadto była to hrabiowska fanaberia, a nie nałóg, wyniszczający ciało i duszę].

 

 

       

 

Nie dane jest człowiekowi osądzać, co jest sprawiedliwe, a co niesprawiedliwe.

[A zatem powrót do sądów bożych, doskonale znanych już w czasach pogańskich? Przypuszczam, że Lew Tołstoj, orędownik bezgranicznej miłości bliźniego oraz wróg skrajnego indywidualizmu, wybrałby pojedynek jako jedyną metodę służącą ustaleniu winy w procesie sądowym. Oczywiście z użyciem broni naturalnej, bo zdegenerowane warstwy wyższe powinny wzorować się na moralnej tężyźnie chłopów, a ci woleli pojedynkować się na sztachety, niż na miecze].

 

Jeżeli założymy, że życie człowieka może się kierować nakazami rozumu – zniszczymy możność życia.

[Z tego wynika, że powinniśmy kierować się nakazami serca, ale jednak rozumnego, bo w sercu głupim trudno jest doszukać się mądrości].

 

Nie ten miły, kto piękny, lecz ten piękny, kto miły.

[Gdybyż ta świetnie skonstruowana maksyma stała się konstrukcją wzorcową dla innych par przymiotnikowych, np. pusty – pełny, mokry – suchy, brudny – czysty, zimny – ciepły, mały – duży, gruby – chudy, stary – młody etc., to bez przerwy tonęlibyśmy w oparach absurdu. „Piękny” i „miły” nie są jednak antonimami i dlatego stworzyły taką harmonijną kompozycję].

  

 

                                                               Anna Karenina. PIW 1962

 

                   

 

Cała różnorodność, cały urok życia, całe jego piękno składa się ze świateł i cieni.

[Trzeba umieścić przedmiot w promieniach światła, żeby powstał cień. A co będzie w przypadku, gdy umieścimy tam jakiś podmiot, na przykład siebie? O czym będziemy częściej mówili? O świetle, które na nas promieniuje, czy o cieniu, rzucanym przez nas? A jeśli chodzi o nasze życie – czy zawsze jest podmiotowe?].

 

Rozkosz polega nie na odkryciu prawdy, lecz na jej poszukiwaniu.

[Poszukiwać można bez końca i czerpać z tego faktu przyjemność, natomiast odkrycie prawdy, szczególnie o sobie, nie należy zazwyczaj do przyjemności, mimo iż powinno to być punktem wyjścia do poszukiwań tego, co nazywamy ludzką naturą. Ogólnie powiada się, że współtworzy ją ciało i dusza. Ta ostatnia, gdyby rzeczywiście była pozbawiona cielesnej natury, powinna być wolna od wszelkich pokus nieduchowych, a tak przecież nie jest].

 

Na to, by nie być pozbawionym światła, wystarczy nie zamykać oczu.

[W absolutnych ciemnościach jest go jednak niewiele].

 

Walka o byt i nienawiść – oto jedyne rzeczy, które ludzi ze sobą wiążą.

[Witold Gombrowicz dodałby do tego inne sposoby bycia, mówienia, działania – z zależności od Formy, którą one przybierają. To, co stwierdził Tołstoj, mimo iż niepozbawione słuszności, pomija jednak inne wzory kultury, opisywane choćby przez Ruth Benedict w książce pod tym tytułem].

 

W nieskończoności czasu, nieskończoności materii i nieskończoności przestrzeni wyodrębnia się organiczny pęcherzyk; pęcherzyk ów utrzyma się czas jakiś, po czym się rozpryśnie. Ten pęcherzyk – to ja.

[I ja też].

                        

 

http://jbr.blox.pl/resource/Tolstoj.jpg



                        

                                                   Cdn.

 

Zapraszam na

http://www.monsadmirabilis.beskidy.pl/ tych, którzy mają zamiar kurować się w Iwoniczu-Zdroju (Jak być kuracjuszem w Iwoniczu-Zdroju), oraz te, które po wizycie u fryzjera same siebie nie mogą poznać (Fryzjerstwo z bliska).

10:02, jbroszkowski
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 kwietnia 2013
Zeszyty dawnych lektur (odc. 19)

 

Fiodor Dostojewski Bracia Karamazow. PIW 1960

 

[Z książek Dostojewskiego można wypisać mnóstwo cytatów, ale błyskotliwych aforyzmów jest tam niewiele. Są natomiast bardzo mądre spostrzeżenia. Wiele z nich dźwięczy mi w uszach do dzisiaj: „Nie ma rzeczy bar­dziej niewiary­god­nej od rzeczywistości”, „W ciągu całego życia człowiek nie ty­le jest, ile stwarza siebie”, „Nie prag­nij być lep­szym od in­nych, naj­pierw bądź sa­mym sobą”, „Je­dyna wol­ność to zwy­cięstwo nad sa­mym sobą”, „Szczęście nie po­lega na szczęściu, lecz na je­go osiągnięciu”, etc., nie mam jednak pojęcia, skąd one pochodzą. Z poniższych zapisków sprzed kilkudziesięciu lat zapamiętałem tylko pierwszy:  

 

Albowiem tajemnica ludzkiego istnienia nie jest w tym, aby tylko żyć, lecz w tym, po co żyć.

 

– na zasadzie skojarzenia z chyba inną wersją przekładową tego samego zdania: „Za­gad­ka ludzkiego żywo­ta nie po­lega na tym, żeby tyl­ko żyć, ale na tym, po co żyć”, dużo lepszą od tej, którą wynotowałem z piwowskiego wydania].  

 

Człowiek woli spokój, a nawet śmierć, od wolnego wyboru w poznaniu dobra i zła.

[Trzeba mieć wolną wolę, żeby dokonywać wolnego wyboru, a przecież nie dysponujemy nią już w momencie narodzin. Ale nie tylko wtedy jesteśmy zbyt słabi, żeby decydować o czymkolwiek. Zanim wejdziemy w życie dorosłe, zostajemy spętani przez wszystko, co możliwe, a człowiek zniewolony nie może mieć pojęcia o tym, czym jest prawdziwa wolność, gdyż ta, którą mu przyznano, polega na całkowitej uległości. Bunt przeciw temu jest wyrazem frustracji, wynikającej z poczucia bezradności].

 

Szeroki jest człowiek, zbyt szeroki. Ja bym go zwęził. 

[Tego typu „krawców” było w historii ludzkości aż nadto. Nie należałoby jednak ufać i takim, którzy występują z postulatem przeciwstawnym tamtemu: „Wąski jest człowiek, zbyt wąski. Ja bym go poszerzył”, ponieważ człowiek może być dobrze skrojony jedynie na własną miarę].

 

Wielu ludzi nie wierzy w Boga, ale w diabła wierzy.

[Wiara jest sprawą sumienia, niekiedy czarnego].

 

 

                         

 

 

                                                                  Zbrodnia i kara. PIW 1956

 

 Nie wie, jak Bogu dziękować, żegna się prawą i lewą ręką.

[Jestem ciekaw, czy Bóg lubi nadgorliwców?].

 

Siłę zdobywa się również siłą.

[Albo udawaną słabością. Kobiety w tym przodują].

 

Lęk przed estetyką jest pierwszą oznaką bezsilności.

[Na szczęście rzeźnicy nie są estetami].

 

Rozum jest sługą namiętności.

[Być może tak bywa, ale pewne jest, że namiętność nie jest sługą rozumu].

 

Kto kłamie, ten dociera do prawdy.

[Jeszcze bardziej frapującym stwierdzeniem byłoby odwrotne: „Kto mówi prawdę, ten dociera do kłamstwa (zawartego w tym, co dotąd uznawał za prawdę)].

 

                     

 

 

                                                                                      Idiota. PIW 1961

 

Zabić za morderstwo to kara niewspółmiernie duża w stosunku do samej zbrodni.

[Zbrodniarz ma prawo wypowiadać się w imieniu swojej ofiary, bo uciszył ją raz na zawsze].

 

Chodzi o życie, o samo życie – o odkrywanie go, bezustannie i wiecznie, a nie o fakt odkrycia.

[W momencie odkrycia może okazać się, że to nie jest to samo życie, które bezustannie i wiecznie odkrywaliśmy].

 

Wiedzcie, że w poczuciu własnej nędzy i słabości jest taka granica hańby, poza którą człowiek nie może się już dalej posunąć i od której zaczyna odczuwać w swojej hańbie ogromną rozkosz.

[Ale żadna rozkosz nie trwa wiecznie – granicę hańby trzeba wciąż przesuwać, żeby móc nadal rozkoszować się swoim upadkiem].

 

W tym jest tylko prawda, a więc to niesprawiedliwe.

[Czy ludzie zakłamani, a w mniejszym czy większym stopniu tacy przecież jesteśmy, mogą czuć inaczej?].

 

                      

 

 

                                                        Sobowtór i inne opowiadania. PIW 1962

 

Dobrowolne błazny nie wzbudzają litości.

[Czy to są ci, którzy sami przymuszają się do błazeństwa, czy ci, którzy zostali do tego przymuszeni, nawet o tym nie wiedząc?].


 

 

                                                                         Biesy. PIW 1958

 

Człowiek kocha życie, bo kocha ból i strach.

[Oczywiście są tacy ludzie, ale naprawdę jest ich niewielu; gdyby było ich wielu, życie byłoby nie do zniesienia].

 

Każdy, kto pragnie głównie wolności, winien mieć odwagę zabić siebie.

[Wówczas byłby wolny jedynie od siebie; należy jednak wątpić, czy miałby tego świadomość].

 

Ten, kto traci związek ze swoją ziemią, ten traci swoich bogów.

[Zyska innych; i być może uzna, że na tej zamianie nie stracił].



 

                                                               Cdn.

 

 

Zapraszam na

http://www.monsadmirabilis.beskidy.pl/ tych, którzy mają zamiar kurować się w Iwoniczu-Zdroju (Jak być kuracjuszem w Iwoniczu-Zdroju), oraz te, które po wizycie u fryzjera same siebie nie mogą poznać (Fryzjerstwo z bliska).

10:12, jbroszkowski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 kwietnia 2013
Zeszyty dawnych lektur (odc. 18)

 

Françoise Mauriac Kłębowisko żmij. PIW 1962

 

[Przeczytałem w owym czasie jeszcze kilka innych książek tego pisarza, ale nawet z Pamiętnika życia wewnętrznego, Pax 1964, nie wynotowałem nic (Nowego pamiętnika życia wewnętrznego w owej Spec-Bibliotece jeszcze nie było, dlatego omówię go na samym końcu, bo zapoczątkował w moim życiu okres nowych lektur – w pamiętnym dla mnie roku 1967, gdy ta książka się ukazała, dzięki czemu mogłem po nią sięgnąć już w Czytelni Biblioteki Publicznej m. st. Warszawy). A teraz pochylam się nad Kłębowiskiem żmij. Proszę zwrócić uwagę na znamienny fakt: mnóstwo ludzi zadaje sobie trud sporządzania list cytatów ze znanych książek, powstał nawet portal www.Wikicytaty.pl, natomiast nikt nie sili się na ich komentowanie, bo to wymaga jednak znacznie większego wysiłku umysłowego. Stałem się zatem, najzupełniej bezwiednie, prekursorem nowego gatunku literackiego. W dodatku od lutego 2009 roku, gdy zacząłem prowadzić blogi, dorobiłem się sporej rzeszy czytelników: na blogu onetowskim wejść jest ponad 150 000, a na bloxowskim, gdzie zewnętrznego licznika nie ma, statystyki wykazują 83 000 wejść].

                           

„Boże, wejrzyj, że nie rozumiemy samych siebie, że sami nie wiemy, czego chcemy, i oddalamy się nieskończenie od tego, czego pragniemy” (św. Teresa z Avili).

 

                    

 

[Gdyby wszyscy święci mieli taką świadomość, świat byłby bardziej ludzki].

                                  

Mieliście szczęście, że żyłem dłużej niż moja nienawiść.

[Ja też mam szczęście, że żyję dłużej niż wiele moich nienawiści, które właściwie skierowane były ku mojemu sercu].

 

Sztuka życia polega na tym, aby zrezygnować z niskich namiętności na rzecz szlachetniejszych.

[Byle dokonywać takiego wyboru samemu i nie czynić tego z pozycji doktrynalnych. Jakie niskie namiętności mogą upokorzyć człowieka, pozbawić go godności, uczynić zwierzęciem? (Zwierzęta nie urządzają walk kogutów czy psów, ani równie brutalnych walk w klatkach z udziałem współczesnych gladiatorów, i są szlachetniejsze od ludzi, bo nie zabijają dla przyjemności, choć niekiedy bawią się swoimi zdobyczami, zgodnie z utrwalonymi dla danego gatunku rytuałami polowania). Czyżby chodziło więc o instynkty, które rządzą wszystkimi istotami żyjącymi na ziemi, dopóki nie osłabi ich choroba lub starość? Od czasów Freuda wiadomo, co się dzieje, gdy próbujemy je na siłę stłumić. A jak je uszlachetnić, dowiemy się choćby z Kamasutry, gdzie miłosne zespolenie kobiety i mężczyzny było aktem świętym, powtarzającym boski akt stworzenia świata].

 

Bo zaprawdę, nikt, nikt nie idzie przez życie z odkrytą maską. Ludzie przeważnie małpują wielkość, szlachetność. Nieświadomie naśladują bohaterów z powieści czy inne wzory.

[Naśladownictwo twórcze jest jak najbardziej wskazane, ale tylko w okresie wczesnego niemowlęctwa, bo w wieku przedszkolnym należy za wszelką cenę silić się na oryginalność. Nawet dziecko wie, że najtrudniej jest być sobą].

 

W osamotnieniu nie można zachować wiary w samego siebie.

[Chyba autor myślał o ludziach głęboko nieszczęśliwych, którzy żyją w trwałym poczuciu osamotnienia. Pamiętam, jak Edward Stachura śpiewał: „W tłumie ludzi zawsze sam. Nie mam już nic. Nie mam już nic. Ale też nikt mnie nie ma. Nikt mnie nie ma. Nikt mnie nie ma. Nie ma mnie nikt. Jestem niczyj”. W domyśle: nikim].

 

Nawet najlepsi nie uczą się sami miłości. Aby przejść do porządku nad śmiesznościami ludzi, ich wadami, a zwłaszcza głupotą, trzeba posiąść tajemnicę miłości, której świat dzisiaj już nie zna. I dopóki nie odnajdziecie tej tajemnicy, na próżno będziecie usiłowali zmienić ludzkie losy.

[Starożytni Grecy uważali, że ludzkie losy determinuje potęga przeznaczenia, a nie miłości. Znając poglądy Mauriaca wiem, że miał na myśli miłość bezosobową, „której świat dzisiaj już nie zna”. Simone Weil tak wyjaśniała jej genezę: „Masochiści podniecają się pozorem okrucieństwa, bo nie wiedzą, czym jest okrucieństwo – w ten sposób miłość staje się bezosobowa”. Nie wiem, czy każdy z nas jest masochistą, ale poziom okrucieństwa w świecie współczesnym chyba przewyższa nawet ten z czasów rzymskich, wydawałoby się, że bezprecedensowy].

 

Znam moje serce, to kłębowisko żmij. Przygniecione nimi, przesycone ich jadem, bije nadal, choć się ponad nim roją. To kłębowisko żmij, którego nie sposób rozplątać, trzeba by je przeciąć nożem lub mieczem.

 

 

                     

 

[Prawdziwym kłębowiskiem żmij jest mózg, to stamtąd płyną sygnały do wszystkich ośrodków naszego ciała. Do serca też, ale jedynie po to, by nakazywać mu tłoczyć krew. Zaburzenia w jego pracy to sprawka różnych toksyn, które kumulują się w mózgu. Złe myśli zaburzają psychikę najbardziej, dlatego w pewnym uproszczeniu nazywa się je „toksynami psychicznymi”].

 

Można bez trudu dotrzeć do ludzkiej duszy poprzez zbrodnię, ale nie można się przedrzeć przez pospolitość.

[Mauriac, zaliczany do grona największych pisarzy katolickich XX wieku, uhonorowany w 1952 roku literacką Nagrodą Nobla, musiał w młodości czytać ukradkiem Zbrodnię i karę Dostojewskiego. Myśl to zresztą przednia].

 

 

http://jbr.blox.pl/resource/Mauriac.jpg



 

 

                                                        Cdn.

 

 

Zapraszam na

http://www.monsadmirabilis.beskidy.pl/ tych, którzy mają zamiar kurować się w Iwoniczu-Zdroju (Jak być kuracjuszem w Iwoniczu-Zdroju), oraz te, które po wizycie u fryzjera same siebie nie mogą poznać (Fryzjerstwo z bliska).

12:35, jbroszkowski
Link Dodaj komentarz »